Zdam Prawko

Nowa możliwość zdawania!

Przebudowy dróg

Co robić w przypadku kontroli ?

Samochodowe ciekawostki

Zimą za granicę- przepisy, obowiązki, mandaty

Duża i mała kraksa

Koniec z kasowaniem punktów?

Nowe zasady egzaminów!

Więcej fotoradarów - podrożeją mandaty!

Sposoby na uniknięcie mandatu.

Afera korupcyjna

Jak kupić używany samochód ?

Trudniej będzie zostać kierowcą

Prawo jazdy przez internet!

" W Dąbrowie zbyt mało zdaje egzamin na prawko"

Jasna Góra 2009

Najnowsze zmiany w przepisach!

Nowa sygnalizacja świetlna- antidotum na szybka jazdę

E-learning w nauce jazdy

kilka nowych faktów

Koniec prawka za łapówkę

Koniec prawka za łapówkę


Zaciska się pętla wokół zamieszanych w aferę korupcyjną w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Katowicach.

Na dniach zarzuty usłyszą kolejne osoby. Za łapówkę można tam było kupić prawo jazdy. Sprzedawano je także Niemcom, którzy stracili uprawnienia za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Podobne praktyki odkryto niedawno w Małopolsce, na Dolnym Śląsku, Pomorzu, w Warszawie, Poznaniu, Częstochowie i Łodzi.

To jedna z największych afer korupcyjnych w kraju. Podejrzanych w niej może być nawet ponad tysiąc osób w kraju i zagranicą. Są to zarówno ci, którzy przyjmowali łapówki, jak i ci, którzy je dawali. Aż strach pomyśleć, ilu kierowców z lewymi uprawnieniami jeździ po naszych drogach.

Śledztwa w tej sprawie prowadzi kilka prokuratur i komend wojewódzkich policji oraz CBA i CBŚ. Pomocy międzynarodowej udzielają nam władze Niemiec, Holandii i Austrii. Na Śląsku uprawnieniami handlowano co najmniej od 2005 r., na Pomorzu - od 2003 r. W ostatnich tygodniach za kratki trafili egzaminatorzy, instruktorzy i lekarze m.in. z Katowic, Gdańska i Nowego Sącza. Grozi im 8 lat więzienia.

Ścigani są także ci, którzy w nielegalny sposób zdobyli prawo jazdy. Muszą mieć świadomość, że z pewnością je stracą, a dodatkowo dostaną wyroki za łapówkarstwo.

W województwie śląskim afera ma także inne wątki. Oprócz uprawnień za łapówki, to także podejrzenie ustawiania przetargów w katowickim ośrodku ruchu drogowego. - Czynności trwają. Funkcjonariusze z katowickiej delegatury wykonują czynności w sprawie niegospodarności w ośrodku. Na tym etapie nie możemy więcej powiedzieć - wyjaśnia Temistokles Brodowski, rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Nieoficjalnie wiadomo, że ta sprawa jest na końcowym etapie. Wśród podejrzanych jest Piotr W., były szef WORD. Marszałek Bogusław Śmigielski stracił do niego zaufanie, gdy wyszły na jaw informacje o niekorzystnej sprzedaży ziemi ośrodka w Bytomiu i Jastrzębiu Zdroju w 2006 roku oraz "turystyce" egzaminacyjnej z ościennych województw.

Agenci CBA, policjanci i prokuratorzy prawie zadomowili się w ośrodkach ruchu drogowego w całym kraju. Sprawdzają komputery, kserują papierową dokumentację, przesłuchują pracowników. Zarzuty korupcji wysłuchują kolejne osoby. A to dopiero początek.

Ostatnie zatrzymania w sprawie wystawiania "lewych" praw jazdy związane z Woje- wódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego w Katowicach były na początku marca. Ponad 40 zarzutów usłyszał m.in. instruktor jednego z nowosądeckich ośrodków szkolenia. Zdaniem małopolskich śledczych był członkiem zorganizowanej grupy, dzięki której uprawnienia do prowadzenia samochodów uzyskały nielegalnie setki osób. Oprócz niego Prokuratura Rejonowa w Krakowie-Krowodrzy zatrzymała jeszcze 13 innych osób: egzaminatora z WORD w Katowicach, 6 instruktorów nauki jazdy i 4 lekarzy.

Członkowie grupy od 2005 roku za 3 - 4 tys. zł wręczali zainteresowanemu prawo jazdy. Poświadczali jego udział w kursie, zdanie testu i części praktycznej, a także brak przeciwwskazań zdrowotnych. Zainteresowani nie musieli nawet przychodzić na egzaminy. Byli mieszkańcami województw śląskiego, małopolskiego i świętokrzyskiego. Wśród nich były i takie osoby, które załatwiały sobie "prawko" za pośrednictwem rodziny czy znajomych, bo w tym czasie przebywały poza krajem.

Kolejne dochodzenie związane z WORD-em w Katowicach prowadzi Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód. Śledczy sprawdzają okoliczności, w jakich prawa jazdy w ośrodkach w Gliwicach i Kędzierzynie Koźlu, zdobywali Niemcy. Chodzi o prawie 400 osób, które wcześniej straciły uprawnienia z powodu alkoholu i narkotyków.

- Czekamy na pomoc prawną z Niemiec, Holandii i Austrii. Do jej uzyskania śledztwo jest zawieszone - wyjaśnia prok. Sławomir Sikora, wice-szef gliwickiej prokuratury.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Niemcy korzystali z usług firmy CBK w Gliwicach. Prawo jazdy kategorii B kosztowało 960 euro. Do tego dochodziły koszty noclegu i wyżywienia (45 euro za dobę), opłata za załatwienie karty pobytu: 190 euro, badanie lekarskie: 390 euro. To sporo, ale i tak o połowę taniej niż w Niemczech, a na dodatek bez stresu.

Już w połowie 2008 roku informowaliśmy o niekorzystnych dla katowickiego WORD-u transakcjach. Chodziło o ziemię w Bytomiu i Jastrzębiu Zdroju. Ujawniliśmy, że pod koniec 2006 r. WORD sprzedał cztery bardzo atrakcyjnie położone działki. Ich łączna powierzchnia to 7500 m kw. Kupiła je za 266 tys. zł siostra Piotra W., ówczesnego dyrektora WORD-u. Podczas podpisywania aktu notarialnego jej pełnomocnikiem była teściowa W. Nieoficjalnie wiadomo, że wartość działek mogła być mocno zaniżona i to już przy wycenie. Pominięto fakt, że np. działki w Bytomiu są uzbrojone, wybrukowane i oświetlone. Na dodatek na jednej stał murowany pawilon, a działki miały świetne sąsiedztwo (dwa zespoły handlowe). Bada to CBA pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Katowice-Wschód.

- Na tym etapie nie możemy udzielać informacji - mówi Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.

Porażające są też najnowsze ustalenia śledztwa dotyczącego korupcji w szkołach nauki jazdy we Wrocławiu. Za 3 tys. zł łapówki można kupić zaświadczenie o ukończeniu kursu pra- wa jazdy bez chodzenia na kurs, zaświadczenie lekarskie o tym, że kandydat nadaje się na kierowcę i samo prawo jazdy.

Do aresztu trafił właściciel jednej z wrocławskich szkół. Jest podejrzany o to, że wystawiał fałszywe zaświadczenia o ukończeniu kursu nauki jazdy, a w niektórych przypadkach za łapówkę załatwiał też egzamin na prawo jazdy bez konieczności pojawiania się w ośrodku egzaminacyjnym.

Podejrzanych w tej sprawie jest już przeszło 230 osób. Kwota wręczonych łapówek przekracza pół miliona złotych. Podejrzanych jest aż 11 egzaminatorów nauki jazdy, ponad 20 instruktorów i kilkudziesięciu pośredników między osobami zainteresowanymi zdaniem egzaminu a instruktorami nauki jazdy.

Aferę wykryli funkcjonariusze z wydziału do walki z korupcją Dolnośląskiej Komendy Wojewódzkiej Policji. Początkowo wydawało się, że rzecz dotyczyć będzie tylko kilku egzaminatorów, grupki instruktorów, szefów szkół nauki jazdy i pośrednika - Władysława K., emerytowanego wojskowego, który oferował swoje usługi zainteresowanym załatwieniem prawa jazdy za łapówkę. W grupie 150 już oskarżonych w tej sprawie przeszło 50 osób to klienci Władysława K. Po czterech latach śledztwa okazało się, że skala przestępstwa w ośrodkach egzaminowania kierowców jest gigantyczna. Śledczy znaleźli tropy prowadzące do egzaminatorów i szkół nauki jazdy poza Wrocławiem - w innych miastach Dolnego Śląska i w sąsiednich województwach.

- Wielu wrocławian zdaje egzaminy w innych miastach - mówi prowadzący egzaminacyjne śledztwo prokurator. - Często prawo jazdy dostają ludzie, o których nie wiemy, czy w ogóle nadają się na kierowców. Mogą mieć problemy ze wzrokiem, może w ogóle nie umieją jeździć. W sądzie mówię, że to potencjalni zabójcy.

Polska Dziennik Zachodni, 23.03.2009
Aldona MInorczyk- Cichy
Współpr. Marcin Rybak
Zdjęcie: Arkadiusz Ławrywianiec

To jedna z największych afer korupcyjnych w kraju. Podejrzanych w niej może być nawet ponad tysiąc osób w kraju i zagranicą. Są to zarówno ci, którzy przyjmowali łapówki, jak i ci, którzy je dawali. Aż strach pomyśleć, ilu kierowców z lewymi uprawnieniami jeździ po naszych drogach.
Śledztwa w tej sprawie prowadzi kilka prokuratur i komend wojewódzkich policji oraz CBA i CBŚ. Pomocy międzynarodowej udzielają nam władze Niemiec, Holandii i Austrii. Na Śląsku uprawnieniami handlowano co najmniej od 2005 r., na Pomorzu - od 2003 r. W ostatnich tygodniach za kratki trafili egzaminatorzy, instruktorzy i lekarze m.in. z Katowic, Gdańska i Nowego Sącza. Grozi im 8 lat więzienia.
Ścigani są także ci, którzy w nielegalny sposób zdobyli prawo jazdy. Muszą mieć świadomość, że z pewnością je stracą, a dodatkowo dostaną wyroki za łapówkarstwo.
W województwie śląskim afera ma także inne wątki. Oprócz uprawnień za łapówki, to także podejrzenie ustawiania przetargów w katowickim ośrodku ruchu drogowego. - Czynności trwają. Funkcjonariusze z katowickiej delegatury wykonują czynności w sprawie niegospodarności w ośrodku. Na tym etapie nie możemy więcej powiedzieć - wyjaśnia Temistokles Brodowski, rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Nieoficjalnie wiadomo, że ta sprawa jest na końcowym etapie. Wśród podejrzanych jest Piotr W., były szef WORD. Marszałek Bogusław Śmigielski stracił do niego zaufanie, gdy wyszły na jaw informacje o niekorzystnej sprzedaży ziemi ośrodka w Bytomiu i Jastrzębiu Zdroju w 2006 roku oraz turystyce egzaminacyjnej z ościennych województw.

Agenci CBA, policjanci i prokuratorzy prawie zadomowili się w ośrodkach ruchu drogowego w całym kraju. Sprawdzają komputery, kserują papierową dokumentację, przesłuchują pracowników. Zarzuty korupcji wysłuchują kolejne osoby. A to dopiero początek.
Ostatnie zatrzymania w sprawie wystawiania lewych praw jazdy związane z Woje- wódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego w Katowicach były na początku marca. Ponad 40 zarzutów usłyszał m.in. instruktor jednego z nowosądeckich ośrodków szkolenia. Zdaniem małopolskich śledczych był członkiem zorganizowanej grupy, dzięki której uprawnienia do prowadzenia samochodów uzyskały nielegalnie setki osób. Oprócz niego Prokuratura Rejonowa w Krakowie-Krowodrzy zatrzymała jeszcze 13 innych osób: egzaminatora z WORD w Katowicach, 6 instruktorów nauki jazdy i 4 lekarzy.
 
Członkowie grupy od 2005 roku za 3 - 4 tys. zł wręczali zainteresowanemu prawo jazdy. Poświadczali jego udział w kursie, zdanie testu i części praktycznej, a także brak przeciwwskazań zdrowotnych. Zainteresowani nie musieli nawet przychodzić na egzaminy. Byli mieszkańcami województw śląskiego, małopolskiego i świętokrzyskiego. Wśród nich były i takie osoby, które załatwiały sobie "prawko" za pośrednictwem rodziny czy znajomych, bo w tym czasie przebywały poza krajem.
 
Kolejne dochodzenie związane z WORD-em w Katowicach prowadzi Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód. Śledczy sprawdzają okoliczności, w jakich prawa jazdy w ośrodkach w Gliwicach i Kędzierzynie Koźlu, zdobywali Niemcy. Chodzi o prawie 400 osób, które wcześniej straciły uprawnienia z powodu alkoholu i narkotyków.
- Czekamy na pomoc prawną z Niemiec, Holandii i Austrii. Do jej uzyskania śledztwo jest zawieszone - wyjaśnia prok. Sławomir Sikora, wice-szef gliwickiej prokuratury.
 
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Niemcy korzystali z usług firmy CBK w Gliwicach. Prawo jazdy kategorii B kosztowało 960 euro. Do tego dochodziły koszty noclegu i wyżywienia (45 euro za dobę), opłata za załatwienie karty pobytu: 190 euro, badanie lekarskie: 390 euro. To sporo, ale i tak o połowę taniej niż w Niemczech, a na dodatek bez stresu.
 
Już w połowie 2008 roku informowaliśmy o niekorzystnych dla katowickiego WORD-u transakcjach. Chodziło o ziemię w Bytomiu i Jastrzębiu Zdroju. Ujawniliśmy, że pod koniec 2006 r. WORD sprzedał cztery bardzo atrakcyjnie położone działki. Ich łączna powierzchnia to 7500 m kw. Kupiła je za 266 tys. zł siostra Piotra W., ówczesnego dyrektora WORD-u. Podczas podpisywania aktu notarialnego jej pełnomocnikiem była teściowa W. Nieoficjalnie wiadomo, że wartość działek mogła być mocno zaniżona i to już przy wycenie. Pominięto fakt, że np. działki w Bytomiu są uzbrojone, wybrukowane i oświetlone. Na dodatek na jednej stał murowany pawilon, a działki miały świetne sąsiedztwo (dwa zespoły handlowe). Bada to CBA pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Katowice-Wschód.
 
- Na tym etapie nie możemy udzielać informacji - mówi Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.
Porażające są też najnowsze ustalenia śledztwa dotyczącego korupcji w szkołach nauki jazdy we Wrocławiu. Za 3 tys. zł łapówki można kupić zaświadczenie o ukończeniu kursu pra- wa jazdy bez chodzenia na kurs, zaświadczenie lekarskie o tym, że kandydat nadaje się na kierowcę i samo prawo jazdy.
 
Do aresztu trafił właściciel jednej z wrocławskich szkół. Jest podejrzany o to, że wystawiał fałszywe zaświadczenia o ukończeniu kursu nauki jazdy, a w niektórych przypadkach za łapówkę załatwiał też egzamin na prawo jazdy bez konieczności pojawiania się w ośrodku egzaminacyjnym.
 
Podejrzanych w tej sprawie jest już przeszło 230 osób. Kwota wręczonych łapówek przekracza pół miliona złotych. Podejrzanych jest aż 11 egzaminatorów nauki jazdy, ponad 20 instruktorów i kilkudziesięciu pośredników między osobami zainteresowanymi zdaniem egzaminu a instruktorami nauki jazdy.
 
Aferę wykryli funkcjonariusze z wydziału do walki z korupcją Dolnośląskiej Komendy Wojewódzkiej Policji. Początkowo wydawało się, że rzecz dotyczyć będzie tylko kilku egzaminatorów, grupki instruktorów, szefów szkół nauki jazdy i pośrednika - Władysława K., emerytowanego wojskowego, który oferował swoje usługi zainteresowanym załatwieniem prawa jazdy za łapówkę. W grupie 150 już oskarżonych w tej sprawie przeszło 50 osób to klienci Władysława K. Po czterech latach śledztwa okazało się, że skala przestępstwa w ośrodkach egzaminowania kierowców jest gigantyczna. Śledczy znaleźli tropy prowadzące do egzaminatorów i szkół nauki jazdy poza Wrocławiem - w innych miastach Dolnego Śląska i w sąsiednich województwach.
 
- Wielu wrocławian zdaje egzaminy w innych miastach - mówi prowadzący egzaminacyjne śledztwo prokurator. - Często prawo jazdy dostają ludzie, o których nie wiemy, czy w ogóle nadają się na kierowców. Mogą mieć problemy ze wzrokiem, może w ogóle nie umieją jeździć. W sądzie mówię, że to potencjalni zabójcy.
 
Agenci CBA, policjanci i prokuratorzy prawie zadomowili się w ośrodkach ruchu drogowego w całym kraju. Sprawdzają komputery, kserują papierową dokumentację, przesłuchują pracowników. Zarzuty korupcji wysłuchują kolejne osoby. A to dopiero początek.
 
Ostatnie zatrzymania w sprawie wystawiania lewych praw jazdy związane z Woje- wódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego w Katowicach były na początku marca. Ponad 40 zarzutów usłyszał m.in. instruktor jednego z nowosądeckich ośrodków szkolenia. Zdaniem małopolskich śledczych był członkiem zorganizowanej grupy, dzięki której uprawnienia do prowadzenia samochodów uzyskały nielegalnie setki osób. Oprócz niego Prokuratura Rejonowa w Krakowie-Krowodrzy zatrzymała jeszcze 13 innych osób: egzaminatora z WORD w Katowicach, 6 instruktorów nauki jazdy i 4 lekarzy.
 
Członkowie grupy od 2005 roku za 3 - 4 tys. zł wręczali zainteresowanemu prawo jazdy. Poświadczali jego udział w kursie, zdanie testu i części praktycznej, a także brak przeciwwskazań zdrowotnych. Zainteresowani nie musieli nawet przychodzić na egzaminy. Byli mieszkańcami województw śląskiego, małopolskiego i świętokrzyskiego. Wśród nich były i takie osoby, które załatwiały sobie prawko za pośrednictwem rodziny czy znajomych, bo w tym czasie przebywały poza krajem.
 
Kolejne dochodzenie związane z WORD-em w Katowicach prowadzi Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód. Śledczy sprawdzają okoliczności, w jakich prawa jazdy w ośrodkach w Gliwicach i Kędzierzynie Koźlu, zdobywali Niemcy. Chodzi o prawie 400 osób, które wcześniej straciły uprawnienia z powodu alkoholu i narkotyków.
- Czekamy na pomoc prawną z Niemiec, Holandii i Austrii. Do jej uzyskania śledztwo jest zawieszone - wyjaśnia prok. Sławomir Sikora, wice-szef gliwickiej prokuratury.
 
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Niemcy korzystali z usług firmy CBK w Gliwicach. Prawo jazdy kategorii B kosztowało 960 euro. Do tego dochodziły koszty noclegu i wyżywienia (45 euro za dobę), opłata za załatwienie karty pobytu: 190 euro, badanie lekarskie: 390 euro. To sporo, ale i tak o połowę taniej niż w Niemczech, a na dodatek bez stresu.
 
Już w połowie 2008 roku informowaliśmy o niekorzystnych dla katowickiego WORD-u transakcjach. Chodziło o ziemię w Bytomiu i Jastrzębiu Zdroju. Ujawniliśmy, że pod koniec 2006 r. WORD sprzedał cztery bardzo atrakcyjnie położone działki. Ich łączna powierzchnia to 7500 m kw. Kupiła je za 266 tys. zł siostra Piotra W., ówczesnego dyrektora WORD-u. Podczas podpisywania aktu notarialnego jej pełnomocnikiem była teściowa W. Nieoficjalnie wiadomo, że wartość działek mogła być mocno zaniżona i to już przy wycenie. Pominięto fakt, że np. działki w Bytomiu są uzbrojone, wybrukowane i oświetlone. Na dodatek na jednej stał murowany pawilon, a działki miały świetne sąsiedztwo (dwa zespoły handlowe). Bada to CBA pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Katowice-Wschód.
 
- Na tym etapie nie możemy udzielać informacji - mówi Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.
Porażające są też najnowsze ustalenia śledztwa dotyczącego korupcji w szkołach nauki jazdy we Wrocławiu. Za 3 tys. zł łapówki można kupić zaświadczenie o ukończeniu kursu pra- wa jazdy bez chodzenia na kurs, zaświadczenie lekarskie o tym, że kandydat nadaje się na kierowcę i samo prawo jazdy.
 
Do aresztu trafił właściciel jednej z wrocławskich szkół. Jest podejrzany o to, że wystawiał fałszywe zaświadczenia o ukończeniu kursu nauki jazdy, a w niektórych przypadkach za łapówkę załatwiał też egzamin na prawo jazdy bez konieczności pojawiania się w ośrodku egzaminacyjnym.
 
Podejrzanych w tej sprawie jest już przeszło 230 osób. Kwota wręczonych łapówek przekracza pół miliona złotych. Podejrzanych jest aż 11 egzaminatorów nauki jazdy, ponad 20 instruktorów i kilkudziesięciu pośredników między osobami zainteresowanymi zdaniem egzaminu a instruktorami nauki jazdy.
 
Aferę wykryli funkcjonariusze z wydziału do walki z korupcją Dolnośląskiej Komendy Wojewódzkiej Policji. Początkowo wydawało się, że rzecz dotyczyć będzie tylko kilku egzaminatorów, grupki instruktorów, szefów szkół nauki jazdy i pośrednika - Władysława K., emerytowanego wojskowego, który oferował swoje usługi zainteresowanym załatwieniem prawa jazdy za łapówkę. W grupie 150 już oskarżonych w tej sprawie przeszło 50 osób to klienci Władysława K. Po czterech latach śledztwa okazało się, że skala przestępstwa w ośrodkach egzaminowania kierowców jest gigantyczna. Śledczy znaleźli tropy prowadzące do egzaminatorów i szkół nauki jazdy poza Wrocławiem - w innych miastach Dolnego Śląska i w sąsiednich województwach.
 
- Wielu wrocławian zdaje egzaminy w innych miastach - mówi prowadzący egzaminacyjne śledztwo prokurator. - Często prawo jazdy dostają ludzie, o których nie wiemy, czy w ogóle nadają się na kierowców. Mogą mieć problemy ze wzrokiem, może w ogóle nie umieją jeździć. W sądzie mówię, że to potencjalni zabójcy.

Współpr. Marcin Rybak

Aldona Minorczyk- Cichy
Współpr. Marcin Rybak
23.03.2009. Polska. Dziennik Zachodni