|
Sposoby na uniknięcie mandatu
Sprawdziliśmy, na ile skuteczne są sposoby, które mają zapewnić bezkarność kierowcom jeżdżącym zbyt szybko. Wnioski? W zasadzie jest tylko jeden - zdjąć nogę z pedału gazu!
Zacznijmy banalnie: najskuteczniejszym sposobem na uniknięcie mandatów jest przepisowa jazda. Niestety, nie każdego kierowcę ta prosta recepta przekonuje. Wielu z nas jest gotowych nawet na spore wydatki i poświęcenia, byleby nie traktować niektórych przepisów zbyt dosłownie.
Dlatego właśnie trwa "wyścig zbrojeń" między coraz lepiej wyposażonymi stróżami prawa a kierowcami, którzy chcą unikać mandatów.
Postanowiliśmy sprawdzić, kto w tym starciu ma lepsze karty. Na pierwszy ogień poszła nakładka na tablicę rejestracyjną kupiona na Allegro.pl za 90 złotych, która miała uniemożliwiać sfotografowanie numerów rejestracyjnych auta.
Przyznać trzeba, że w niektórych przypadkach urządzenie działało – tablica oglądana pod kątem stawała się rzeczywiście nieczytelna. Niestety, nie tylko dla fotoradarów, lecz także dla obserwatorów. A to oznacza, że wprawdzie w konfrontacji z policyjnym sprzętem szanse rosną, ale po spotkaniu z "żywym policjantem" możemy stracić dowód rejestracyjny. Jeśli trafimy na gorszy dzień funkcjonariusza, to ze stosowania nakładki tłumaczyć się będziemy przed sądem grodzkim. Pół biedy, jeśli zarzut dotyczyć będzie przesłaniania tablic, gorzej jeśli funkcjonariusz potraktuje to np. jako próbę fałszowania numerów.
Sprawdziliśmy też bardziej finezyjne rozwiązania, m.in. tzw. jammera (zagłuszacz) marki Oxon.
Cena – wysoka – 750 zł. Dzięki uprzejmości firm Zurad (producent większości mierników używanych przez polską policję), Videoradar.eu (importer supernowoczesnych radarów rosyjskich) oraz warszawskiej straży miejskiej mogliśmy sprawdzić jego działanie na większości urządzeń, z jakimi spotkać się może polski kierowca.
Efekty okazały się mizerne.
Z deklaracji producenta wynikało, że jammer ma obniżać wskazania radarów o 30 lub 60 km/h albo uniemożliwić pomiar w ogóle. W naszym przypadku okazało się, że żaden z radarów nie miał nawet najmniejszych problemów z pomiarem prędkości aut testowych. Gdybyśmy zaufali jammerowi, już moglibyśmy przygotowywać się do powtórnego egzaminu na prawo jazdy!
Nakładki na tablice
Nakładki na tablice mają sprawiać, że oglądane pod kątem numery będą nieczytelne. Dzięki temu na zdjęciu z fotoradaru, który jest zwykle ustawiony pod kątem ok. 22 stopni do pasa drogi, przynajmniej części tablicy nie powinno być widać. Tyle teorii – w praktyce okazuje się, że wiele zależy od warunków oświetleniowych, miejsca montażu tablicy oraz parametrów fotoradaru. Nigdy nie ma gwarancji, że zdjęcie się nie uda! Za to policjant bez trudu zauważy zabronioną nakładkę na tablicy!
Antyradary
Jeszcze niedawno był to jeden z popularniejszych sposobów na unikanie kontroli radarowych. Średniej klasy urządzenie kosztujące tyle, ile przeciętny mandat, pozwalało na wykrycie działającego radaru policyjnego z odległości co najmniej kilkuset metrów. Teraz jakikolwiek sens ma stosowanie wyłącznie urządzeń z najwyższej półki. N
Sprej znany z telewizji
Jakiś czas temu Photoblocker był szeroko reklamowany przez telewizyjne sklepy wysyłkowe. Promowały go gwiazdy znane z programów typu reality show. Firma Mango, główny sprzedawca tego produktu, twierdziła m.in., że "odbija on promienie fotoradaru, dzięki czemu można uniknąć mandatu"! Wielu kierowców dało się nabrać i wydało ok. 100 zł na niewielkie opakowanie błyszczącego lakieru bezbarwnego, który miał sprawić, że numery rejestracyjne auta staną się "niefotografowalne", choć widoczne gołym okiem. Znamy wiele relacji naszych Czytelników, którzy osobiście przekonali się, że spryskanie tablic takim lakierem nie zapewnia bezkarności – przysłane im zdjęcia z fotoradarów były wyraźne i czytelne. Dokładnie to samo wykazały nasze testy. Żaden z używanych w Polsce typów fotoradarów nie dał się w ten sposób oszukać. Teraz produkt ten oferowany jest już tylko na aukcjach i w sklepach internetowych, zwykle po znacznie niższych cenach.
źródło: www.autoświat.pl
|